niedziela, 3 lipca 2016

34. "Arktyczny dotyk" Jennifer Armentrout




Tytuł polski: Arktyczny dotyk
Tytuł oryginalny: Stone Cold Touch
Autor: Jennifer L. Armentrout
Data wydania: 8 czerwca 2016
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 556
Kategoria: fantastyka, young adult, science fiction, paranormal romance
Cykl: Dark Elements (Tom 2)


Język: Polski
 


Moja ocena: 10/10




„Miłość to dziwny twór, każdy jej pragnie, każdy chce ją zdobyć i zrozumieć tylko po to, by później odkryć, że była jedynie namiastką prawdziwego uczucia.”

Jennifer zdecydowanie znajduje się w czołówce moich ulubionych autorów. Ten tom pochłonęłam bardzo szybko, przerywając czytanie jedynie wtedy kiedy to było konieczne. Miałam wrażenie, że każda kolejna strona była lepsza od poprzedniej.

Jak wiemy w poprzedniej części, Roth zniknął. Layla skupia się na zakazanym owocu - Zaynie, w międzyczasie nadal tęskniąc za demonem. Jej klan wcześniej traktujący ją jak członka rodziny, nagle zaczyna skrywać przed nią tajemnice.
Moce Layli zmieniają się i zakazany owoc nie jest już do końca taki zakazany. Wokół niej zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Roth wraca (co było do przewidzenia) niosąc wieści, gdy na ziemi rozpoczyna się piekło, gdzie nikt nie jest bezpieczny (i nie, to nie jego wina).

Trójkąt miłosny bardzo mi się podobał. Lekko ciepła klucha - Zayn, kontra książę piekła Roth i choć w tym pierwszym podkochuje się od dawna, to ten drugi nie potrafi wyjść jej z głowy. Przepychanki słowne i rzucanie sobie nawzajem kłód pod nogi to główna strategia chłopaków, jest co czytać, z czego się śmiać no i w kim wybierać.

Abbot, przyszywany ojciec Layli zaczyna obwiniać ją o rzeczy z którymi nie miała nic wspólnego, za każdym razem jest gorzej, nie sądziłam, że będzie w stanie posunąć się tak daleko.

Ukrywanie prawdy również staje się co raz trudniejsze, nie łatwo przecież udawać kogoś kim się nie jest, a wydarzenia wokół niej jej tego nie ułatwiają.

Jennifer Armentrout ma to do siebie, że nie potrafi dać czytelnikowi ani chwili wytchnienia, gdy akcja goni akcję, gdy jeden czarny charakter okazuje się być gorszy od poprzedniego. Każda strona wypełniona była świetnymi dialogami, bardzo dobrze opisaną rzeczywistością i jeszcze lepszymi bohaterami. Z każdą przeczytaną książką stawiam Jenn poprzeczkę zawsze o stopień wyżej, a ona nadal potrafi go przeskoczyć.
A jakie było zakończenie tej książki? Takie, że siedziałam dosłownie z otwartą buzią, o trzeciej nad ranem zastanawiając się, co się właśnie wydarzyło, analizując wszystko co przeczytałam, żeby przypomnieć sobie, czy przypadkiem nie pominęłam jakiejś wskazówki, która mogła okazać się kluczowa do rozwiązania zagadki.
Jedno jest pewne, po przeczytaniu, jedyne o czym myślę, to to, kiedy dostanę w swoje ręce kolejną część, bo nadal mało mi Rotha, Layli, a nawet Zayna.

Czy polecam? TAK
Moja ocena? 10/10!