sobota, 30 stycznia 2016

20. Mara Dyer. Tajemnica. - Michelle Hodkin



Tytuł: Mara Dyer. Tajemnica
Tytuł oryginalny: The Unbecoming of Mara Dyer
Autor: Michelle Hodkin
Data wydania: 10 września 2014
Wydawnictwo: YA!
Liczba stron: 412
Kategoria:Young Adult

Język: Polski

 
 
 
 
Moja ocena: 8/10 



"- O Boże, prześladujesz mnie jak zaraza! - warknęłam.
- Kunsztownie wymyślona, koronkowo subtelna i totalnie epicka alegoria dysonansu poznawczego - orzekł. - Cóż, dzięki. To jeden z najbardziej wyszukanych komplementów, jakie usłyszałem.
- Nie odróżniasz dżumy od cholery, Noah.
- Bo dla mnie to jedna cholera."
 
"Popatrzyłam na niego spod zmrużonych powiek:
- Jesteś straszny.
Uśmiechnął się i delikatnie musnął mnie palcem po nosie.
- A ty jesteś moja - powiedział i odszedł."
 
 Debiut Michelle Hodkin, która jak dobrze się orientuje na początku zamierzała zostać prawniczką, zwalił świat z nóg i zawładnął listą bestellerów, gdy został wydany w 2010 roku. Sama właściwie nie słyszałam o niej nigdy wcześniej. Przypadkowo wpadła w moje ręce bodajże w Matrasie we wrześniu i po tym, gdy zaciekawił mnie opis z tyłu kupiłam ją.
Później kupiłam pozostałe 2 tomy, które czekały na swoją kolej od tamtego czasu, aż zabrałam się za nią w grudniu.
Okładka szczerze trochę mnie przerażała i nie wiedziałam czego się spodziewać, po tym, gdy opisy głosiły, że książka ma w sobie trochę z thrillera i horroru. Szczerze to nie mam pojęcia gdzie tam ktoś dopatrzył się horroru, ale może to tylko moje zdanie.
 
Może zacznijmy od początku.
 
Historia zaczyna się wraz z wypadkiem Mary, w którym ginie jej chłopak i dwie przyjaciółki. Ona sama, jedyna, cudem przeżywa, i po traumatycznym dla niej dniu, chce na zawsze wyjechać ze swojego miasta, które wiąże się ze złymi wspomnieniami. Razem z całą rodziną przeprowadzają się do Miami na Florydzie, gdzie mają zacząć nowe, spokojne życie.
Jednak nie jest tak prosto. Z Marą zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Sama zaczyna przypominać sobie szczegóły wypadku, a w międzyczasie zauważa, że ludzie, którzy w jakiś sposób się jej narażają giną w niewyjaśnionych okolicznościach.
Mara poznaje również najbardziej nieodpowiedniego chłopaka jakiego mogła, który zmienia dziewczyny jak rękawiczki, on również wydaje się skrywać tajemnicę.
 
Generalnie, gdy zabrałam się za ten tom nie miałam zielonego pojęcia jakiego typu jest to książka. Czy to zwykłe young adult, czy to coś z dodatkiem paranormal czy fantasy. Tak naprawdę dowiedziałam się dopiero w trakcie, bo do połowy jest to zwykłe young adult.
Całość trzyma w napięciu, nie wiemy co się stanie zaraz. Nie wiemy czy ktoś zaraz nie zginie. Nie wyjaśnione wydarzenia i historie. Początkowo nie miałam nawet pojęcia skąd to wszystko się bierze. Co to wszystko ma na celu. 
Noah jest takim typem książkowego chłopaka, którego zaczniecie uwielbiać już na pierwszej stronie na której się ukaże. Mara również zaskakuje i to nie raz. Autorka zdecydowanie odchodzi tu od schematów, co naprawdę dodaje dodatkowych punktów książce. 
Jednak jak mają do siebie trylogie, po pierwszej części o ile nie nałykamy się spoilerów nie rzucają światła na nic i wielu rzeczy nadal nie potrafię sobie wytłumaczyć i jestem ogromnie ciekawa, do czego to wszystko zmierza.
Widzę tu Young Adult, widzę tu wątki paranormalne, ale mimo tego drugiego właściwie nie wiem nic. Nie wiem z czym bohaterowie mają się mierzyć, że powstały aż trzy tomy. Przypuszczam, że jest to związane z osobą, która pojawia się dosłownie na ostatniej stronie tej części.
 
Bohaterowie są pozytywni, a ich postacie są świetnie wykreowane. Niczego nie brakuje nam ani w nich ani w świecie wykreowanym przez Michelle. Szkoda jedynie, że hasłami przewodnimi książki są thriller i horror (no wiadomo, że nie stu procentowy, chodzi raczej o wątki tego typu), których moim zdaniem brak, bo za każdym razem, gdy coś mogło zagrażać komukolwiek (a przypominam sobie tylko jedną taka konkretną sytuacje), zaraz zostaje ucięta, a zagrożenie wyeliminowane.
Nie ocenie szczegółowo, bo może to również ma w sobie jakiś wyższy cel.
Jestem bardzo ciekawa kolejnych tomów.
 
Moja ocena 8/10
Czy polecam? Tak 

sobota, 23 stycznia 2016

19. "November 9" - Coleen Hoover




Tytuł oryginalny: November 9
Autor: Colleen Hoover
Data wydania: 10 listopad 2015
Wydawnictwo: Atria Books
Liczba stron: 307
Kategoria: New Adult

Język: Angielski
Polska premiera: brak
 
 
 
Moja ocena: 10/10 




"- Ben. Czy ty... uprawiasz ze mną booksting?
- Booksting?
- Tak. No wiesz, kiedy seksowny facet rozmawia z dziewczyną o książkach. To jak sexting, tyle że na głos i z książkami zamiast seksu. Nie żeby to miało coś wspólnego z smsami. Dobra, więc pewnie nie ma też nic wspólnego z sextingiem, ale w mojej głowie to miało sens."
 

"Nigdy nie będziesz w stanie się odnaleźć, jeśli zatracisz się w kimś innym."

 Słyszałam, że ta książka jest genialna, ale sięgając po nią nie wiedziałam, że jest AŻ TAK genialna.
Na swoją kopię polowałam dość długo, bo koniecznie chciałam mieć pierwsze wydanie z amerykańską okładką, i oto, siedząc kilka tygodni temu na wykładzie, dostałam mailowe powiadomienie o tym, że ponownie jest dostępna i od razu ją zamówiłam.

Książka o tytule 9 listopada została wydana 10 listopada, taki fun fact.

Okładka jest obłędna i podoba mi się zdecydowanie bardziej niż brytyjska.
Ta książka złamała moje serce dobre kilka razy, za każdym razem sklejając je na nowo.

W "November 9" poznajemy historię Fallon, która podczas kolacji ze swoim ojcem poznaje Bena, który ni stąd ni zowąd postanawia udawać jej chłopaka, gdy widzi jak ten ją traktuje.
Fallon dowiaduje się, że Ben, chce zostać pisarzem, a ona przyznaje się, że chce zostać aktorką, ale jej krótka kariera zakończyła się wraz z wypadkiem, podczas którego, prawie połowa jej ciała uległa poparzeniu. 
Tej nocy, Fallon ma zostawić swoje życie w Los Angeles i przenieść się do Nowego Jorku, gdzie chce nagrywać audiobooki i spróbować swoich sił na Broadwayu.
Postanawiają spędzić resztę dnia razem, a kolejne spotkanie planują dopiero na kolejny 9 listopada. W międzyczasie obiecują sobie, że nie spróbują się ze sobą skontaktować. Będą żyć swoim życiem.
Obietnica ta, trwać ma kolejne 5 lat, bo przez kolejne 5 lat, Fallon nie zamierza się zakochać.

Uwielbiam tę książkę, uwielbiam Bena, uwielbiam Fallon, uwielbiam Colleen Hoover.
Zdecydowanie dokładam tę pozycję na moją listę "ulubionych książek". Bez bicia przyznaje, że w trakcie czytania co chwilę powtarzałam jak bardzo ich wszystkich nienawidzę. Najpierw znienawidziłam Fallon, później Bena, za to co zrobił, na sam koniec przeklinałam Colleen Hoover, za to, że napisała książkę, która tak bardzo łamała serce, i zanim zdążyło się posklejać, ona łamała je ponownie.

Nie poznajemy w niej życia bohaterów poza tą wyjątkową datą. Mamy rozdziały, które nazywają się po prostu "Pierwszy 9 listopada", "Drugi 9 listopada", oraz pod rozdziały pisany z perspektywy zarówno Bena jak i Fallon. Nie wiemy co działo się poza tymi dniami. Dowiadujemy się tego, tak, że mamy wrażenie, że jesteśmy w tej samej sytuacji co bohaterowie. Nie wiemy nic o życiu Fallon dopóki sama nam tego nie opowie, lub jeśli Ben nie zauważy zmian, choćby w jej wyglądzie.
Całość była tak nieprzewidywalna, że bohaterowie szybciej dochodzili do pewnych wniosków niż my byśmy mogli.

Pierwszy 9 listopada poznajemy na samym początku.
Drugi 9 listopada to moment, kiedy oboje nie wierzą, że druga osoba się pokaże.
Trzeci 9 listopada jest dniem kiedy wszystko się zmienia, i tak dalej.

Tylko jak mówi autorka, jak książka może być romansem, skoro nie ma dobrego zakończenia, i są tam złamane serca?
To zdecydowanie jeden z najpiękniejszych romansów jakie czytałam. Wciągnęłam się bez reszty i nie mogłam oderwać. Płakałam, śmiałam się, i przeżywałam całą historię wraz z nimi.
Jestem pewna, że jeszcze do niej wrócę, jak do wszystkich innych dzieł Colleen, które powoli zapełniają moją półkę.

Moja ocena to zasłużone 10/10, albo jakby to powiedział Ben, to była jedenastka.
Czy polecam? To chyba pytanie retoryczne.

piątek, 15 stycznia 2016

18. "Brutal Precious" - Sara Wolf



Tytuł oryginalny: Brutal Precious
Autor: Sara Wolf
Data wydania: 5 sierpnia 2014
Wydawnictwo: Amazon Digital Services
Kategoria: Young Adult
Cykl: Lovely Vicious (Tom 3)


Język: Angielski
 
 
 
 
 
Moja ocena: 7/10
 
 
 
 
"Czasami,kiedy życie kopnie cię w tyłek, musisz mu oddać kopnięcie.
W jaja
Butem, ze stalową podeszwą."
 
 
 


Przed nami ostatni (nareszcie) tom serii "Lovely Vicious", który, tak jak wspominałam w recenzji poprzedniej części powinien był być po prostu jednotomową książką. Nie wiem co sprawiło, że autorka rozbiła go zupełnie nie potrzebnie na trzy części, nie wiem.
 
Mam mieszane uczucia po przeczytaniu, ale może zacznę najpierw od krótkiego opisu.
W tej części przedstawiane są wydarzenia, po tragicznym zakończeniu pokazanym w "Savage Delight". Po tym, gdy umiera bliska Jackowi osoba, ten postanawia zrezygnować ze studiów na Harvardzie i wyjeżdża, zostawiając tylko krótki list pożegnalny dla matki i bilet do Paryża dla Isis (którego ona sama znajduje, gdy ten jest już nie ważny). Ona również rezygnuje z uczelni z Ligi Bluszczowej i idzie na uniwersytet znajdujący się blisko domu, tak, żeby mogła odwiedzać matkę.
Isis nie była zakochana od dawna, choć tylko tak jej się wydaje, bo po wcześniej wymienionych wydarzeniach znów udaje, przywdziewając maskę odważnej, zabawnej dziewczyny idzie na studia.
Choć nie spodziewa się, że w szkole spotka nie tylko jej koszmar, chłopaka którego nie chciała już nigdy więcej oglądać, a mianowicie nazywanego przez nią "Bezimiennego". W szkole pojawia się również Jack, bajka jednak nie kończy się, tak jak może się nam wydawać, bo jesteśmy dopiero na początku książki.
 
Generalnie, najlepiej będzie jeśli zacznę najpierw od tego czego mi w tej książce brakuje, a mianowicie odpowiedzi...
 
Autorka porusza tak wiele wątków, ukazuje tak wiele sytuacji, ale nie daje nam ani jednej odpowiedzi i po przeczytaniu nie wiem w ogóle co o tym myśleć. Powiem dokładnie, jakich odpowiedzi szukałam:
- Nie dowiadujemy się co dolegało Sophii.
- Nie dowiadujemy się tego, czy Sophia leżała w szpitalu od wydarzeń z retrospekcji, gdy miała 14 lat czy trafiła tam dopiero później.
- Nie dowiadujemy się niczego na temat jej poronienia (co moim zdaniem powinno było zostać bardziej poruszone)
- Nie dowiadujemy się również, na operację czego zbierał dla niej Jack, i przez co mogła była umrzeć (O jej chorobie autorka nawija odkąd tylko pojawił się wątek Sophii, ale jakoś nie wyjaśniła nam niczego na temat szpitala czy choroby. Nic)
- Nie wiemy co dalej z kobietą, której Jack wysyłał pieniądze podszywając się pod fundację pomagającą samotnym matkom.
- Nie wiemy co dalej z matką Isis, którą dziewczyna tak się opiekowała gdy ta popadła w depresje. Dwa pierwsze tomy ukazywały Isis jako opiekuńczą córkę, która większość czasu spędza przy matce, a w trzecim tomie, autorka jakby zapomniała o jej istnieniu.
 
To główne pytania, do których nie znalazłam odpowiedzi, ale gdybym chciała szukać szczegółów pewnie wydłużyłabym listę o drugie tyle punktów.
 
Seria nie była zła. Była dobrym, typowym Young Adult, które lubię. Lepiej będzie, jeśli określę ją po prostu jako "Niedopracowaną", bo miałam wrażenie, jakby to był po prostu Wattpadowy fanfic, a nie książka za którą się płaci.
 
Czyta się dobrze, w miarę szybko (również za sprawą małej ilości stron), ale brakuje mi tu akcji. Nie mówię tylko o zwrotach akcji których tu po prostu brak ale jakiejkolwiek akcji. Nic tu się nie dzieje. W pierwszej części mogliśmy czytać o wojnach między głównymi bohaterami, które nadawały tamtemu tomowi charakteru. Tu tego zabrakło.
Gdyby to była jedna książka, a nie seria, byłoby inaczej, wiadomo, są momenty w książce które są ciekawsze i nudniejsze.
ALE
Skoro autorka chciała się wybronić, robiąc z tego swoistą "trylogię" powinna mieć więcej w zanadrzu niż to co nam przedstawiła. Było miminalnie ciekawiej niż w poprzedniej części dlatego dałam 7 gwiazdek, nie 6,5, ale nadal nie jestem pewna czy to dobry wynik.
 
Czego jestem pewna, to tego, że do książki raczej nigdy nie wrócę (mimo, że mam nawyk czytania niektórych powieści i po kilka razy). Nie ma tu żadnego punktu zaczepienia do którego chciałabym wrócić.
Nie żałuje, że przeczytałam, bo każda książka to nowe doświadczenie. Autorkę samą w sobie, ocenie dopiero po tym, gdy przeczytam jakąś inną jej pozycję, ale jak na razie mnie nie powaliła.
 
Utwierdziłam się w przekonaniu na pewno co do jednego.
Nigdy więcej Young Adult z kategorii romansów które mają więcej niż jeden tom.
 
Moja ocena? Słabe 7/10
Czy polecam? Jak nie będziecie mieć niczego innego do czytania, albo będziecie chcieli typowej książki "zapychacza" pomiędzy jedną książką a inną to jak najbardziej.
 

piątek, 8 stycznia 2016

17. "Piękny Sekret" - Christina Lauren



Tytuł oryginalny: Beautiful Secret
Autor: Christina Lauren
Data wydania: 04 lipca 2016
Wydawnictwo: Wydawnictwo Zysk i S-ka
Liczba stron: 416
Kategoria: Romans
Cykl: Beautiful Bastard (Tom 4)

Język: Polski



 
 
 
 
Moja ocena: 6/10
 

 
"For some reason I was unable to call him by his only given name. Niall Stella was a two man honor. Like Prince Harry or Jesus Christ.” 
 
Kolejny, czwarty tom serii (na razie nie słyszałam o planie wydania go w Polsce, ale myślę, że się pojawi, wcześniej lub później). Ukazano tu historię Ruby, która podkochuje się w Niallu Stelli (tak, tak jak się zapewne domyślacie, jest to brat Maxa). 
Trwa to już dobre kilka miesięcy, a ona sama, ukochanego, widzi tylko raz w tygodniu na zebraniu. Sama w firmie jest dopiero stażystką.

Niall jest odzwierciedleniem jej marzeń. Liczy każde jego spojrzenie skierowane w jej stronę, każde słowo. Wszystko co tylko może ukazywać jego uwagę.
Aż do dnia kiedy razem lecą do Nowego Jorku, gdy Ruby ma zastąpić swojego szefa, którego żona zaczyna rodzić.

Trochę nierealistyczne, ale wiadomo, jakoś musiało się zacząć.

Niall co raz bardziej zaczyna zwracać uwagę na współtowarzyszkę. Podoba mu się młodsza stażystka, ale po nieudanym małżeństwie, nie chce się do tego przyznać.
No tak, nie wspominałam że Niall w życiu był tylko z jedną kobietą? Trochę odchodzi to od standardowego schematu romansów, gdzie facet obowiązkowo musi być playboyem i zalicza każdą dziewczynę, która tylko się napatoczy. To mi się podoba.

Wracając. Niall wyznaje to Ruby, ich znajomość rozpoczyna się powoli (No cóż. Czytając zobaczymy, że to było trochę inne powoli niż mogłoby się wydawać) . Właściwie, to powoli oznacza, że on nie chce się z nią kochać, dopóki nie będzie w niej zakochany. Ona się na to zgadza.
Przy okazji pojawiają się bohaterowie poprzednich tomów czyli Bennett, Max i Will. Dowiadujemy się, ogólnikowo rzecz jasna, jak dalej potoczyło się ich życie.

Generalnie mam mieszane uczucia co do tego tomu. Poprzednie części podobały mi sie zdecydowanie bardziej. Nie mogłam się oderwać, a kolejne wydarzenia naprawdę mnie zaskakiwały. Tu? Jakoś zaskoczeń brak. Mamy utarty schemat, który mogłam sobie narysować po samym przeczytaniu opisu tej części.
Polubiłam Ruby (nawet), tak samo jak i Nialla, ale mam wrażenie że są trochę nudni. Brak im tej iskry, która sprawiałaby, że przeżywałabym bardziej ich historię i może jako tako utożsamiała się z bohaterami (bo również o to chodzi w książkach). Ona reaguje dość przesadnie (a po jednym incydencie kiedy zaczęła zachowywać się jakby on co najmniej rozjechał na jej oczach jej szczeniaka jeszcze ciężej mi się to czytało). To było naprawdę dziwne, bo przeszła z fazy "jesteś ideałem, podkochuje się w tobie od miesięcy, jedyne o czym marze to ty, zdający sobie sprawę, z faktu że istnieje" do "Aha okej zrobił to. To nic że to nie miało znaczenia, to nic, że rozmawiamy ze sobą raptem miesiąc, nie chce cię więcej widzieć". Co najmniej dziwne. 
Niall z resztą, też był dziwny, taki jakby zagubiony we własnym życiu, zupełnie nie jak trzydziestolatek po jedenastoletnim małżeństwie. Wiceprezes wielkiej firmy.

Książka jest dość długa i miałam trochę wrażenie, że aż przydługa. Czytałam, czytałam, i z tyłu głowy miałam nadzieje, że zaraz skończę. Historia naciągana moim zdaniem. Byłoby lepiej, gdyby autorki (bo to w końcu duet), pozostały przy trzech, poprzednich, naprawdę świetnych tomach i zabrały się za coś nowego, świeżego. Miałam wrażenie, że najlepsze części tomu, to te fragmenty w których pojawiali się moi ulubieńcy z poprzednich części.
Zakończenie? Przewidywalne. Bardzo

Podsumowując napiszę tak. Książka zła nie jest. Czytałam wiele, z lepszymi opiniami, które były znacznie gorsze. Ta nadaje się na nudne wieczory, kiedy chcemy przeczytać coś lekkiego. Coś co przeczytamy i za jakiś czas zapomnimy, że czytaliśmy. Nie zmieni ona naszego życia, poglądów, no niczego. Nadaje się jednak to przeczytania, nacieszenia się prostą, przewidywalną historią przy kubku gorącej herbaty, kiedy za oknem deszcz (lub śnieg).

Moja ocena? Takie 6/10
Czy polecam? Jeśli nie macie pomysłu co przeczytać, a szukacie czegoś co "zapcha" wam wolny czas, zanim traficie na kolejną fajną lekturę to tak. Jeśli jednak macie wielką listę czytelniczą, pełną świetnych pozycji, które tylko czekają na swoją kolej, to darujcie sobie, albo odłóżcie, na wyżej wspomniany czas, kiedy potrzebny wam będzie jakiś zapychacz. 

piątek, 1 stycznia 2016

16. "Savage Delight" - Sara Wolf



Tytuł oryginalny: Savage Delight
Autor: Sara Wolf
Data wydania: 10 lutego 2014
Wydawnictwo: Amazon Digital Services
Kategoria: Young Adult
Cykl: Lovely Vicious (Tom 2)

Język: Angielski
 
 
 
 
 


Moja ocena: 6,5/10
 
 
"- I like you.
- Ah!
- I like you.
- Stop!
- Oh, this will be fun.
- I will kill you slowly."
 
Druga część, czyli kontynuacja Lovely Vicious zapowiadała się naprawdę ciekawie biorąc pod uwagę, że wątek zakończono na amnezji głównej bohaterki, po tym, gdy straciła pamięć przez byłego chłopaka swojej matki - Leo - który spowodował u niej rozległe obrażenia głowy.
W szpitalu, poznaje osobę, której nie spodziewała się spotkać (to było do przewidzenia), Sophię, czyli dziewczynę/nie dziewczynę Jacka z którą się zaprzyjaźnia.
 
Drugi tom skupia się głównie na retrospekcjach. Poznajemy (wreszcie!!!) prawie w całości historię i tajemnice bohaterów, choć nadal nie wiemy do końca co zrobił Jack.
Dowiadujemy się pewnych faktów, które mogą wydać się nam zaskakujące. Lepiej poznajemy drugoplanowych bohaterów, czyli Kaylę, Wrena i Avery. No i oczywiście, wspomnianą wcześniej Sophię.
 
Powiem szczerze, że drugi tom trochę mnie wynudził. Nie czytałam z takim podekscytowaniem i zaangażowaniem jak wcześniej, CHOĆ, muszę przyznać, że tak czy siak poszło mi szybko biorąc pod uwagę, że w tym samym czasie nadrabiałam odcinki pewnego serialu.
Właśnie dlatego nie lubię książek z kategorii Young Adult które rozbijane są na kilka tomów, bo w większości przypadków są po prostu nudne. Uważam, że autorka z całej serii mogła na spokojnie zrobić jeden, konkretny tom, zamiast rozbijać go na trzy części.
 
Isis zmieniła się w tym tomie. Na pewno przestała być irytująca i lepiej czyta się to, co ukazywane jest z jej perspektywy.
Jack? Jack to Jack, nadal bardzo go lubię.
 
W tej części właściwie akcja skupia się głównie na szpitalu i na więzi którą Isis łączy, z niedawno poznaną Sophią. Piękną, blond-włosą, chorą  dziewczyną, niegdyś ukochaną Jacka, z którą pierwsze "spotkanie" miała poprzez przeczytanie listu od niej, zaadresowanej do chłopaka, gdy wykradła jeden z jego pokoju.
Gdy Sophia zdaje sobie sprawę, że między Isis a Jackiem wytworzyła się chemia, wpada w furię, twierdząc, że dziewczyna odbiera jej ostatnią rzecz jaka jej pozostała (jakby miała akt własności Jacka pod łóżkiem). Generalnie, nie polubiłam jej, nie dlatego, że stała na drodze tej dwójki, ale dlatego, że była egoistką. Można to zrozumieć, choroba zmienia ludzi, ale to nie znaczy, że wszystko się jej należy. Jack, żeby opłacić jej operacje został Eskortem/Towarzyszem (dla niezorientowanych, Eskort to osoba której płaci się, za to, żeby publicznie się z kimś pokazała, udawała związek, co później najczęściej kończy się na usługach seksualnych), jej nadal było jednak mało.
 
Historia kończy się tragicznie, i nie tragicznie, tak jak moglibyśmy uznać pierwszy tom. Żeby dowiedzieć się co się stało, musicie po prostu przeczytać.
 
Moja ocena? 6,5/10
Czy polecam? Raczej tak, trzeba przeczytać wszystkie trzy części. 

piątek, 25 grudnia 2015

15. "Piękny Gracz" - Christina Lauren



Tytuł polski: Piękny Gracz
Tytuł oryginalny: Beautiful Player
Autor: Christina Lauren
Data wydania: 16 listopada 2015
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron:-
Kategoria: Romans
Cykl: Beautiful Bastard (Tom 3)

Język: Polski
 
 
 
Moja ocena: 8/10
 
 
 
“Ben,” Max said, leaning back in his chair with a giant grin. “It’s finally happened.”
I groaned, resting my head on my hand.
“You got your period?” Bennett asked. “Congratulations.”
“No, you twat,” Max said, laughing. “I’m talking about Will. He’s gone arse over tits for a girl.”
 
 Trzeci tom serii okazał się być moim ulubionym, a pierwsze hasło jakie przychodzi mi do głowy po zakończeniu tej pozycji to "humor".
Tak. Dialogi głównych bohaterów zapadają w pamięć i nie idzie powstrzymać ciskającego się na usta uśmiechu, szczególnie, gdy dialogi tworzy święta trójca w postaci niezawodnego Bennetta, genialnego Maxa, i nie mniej świetnego Willa.

Bardzo podoba mi się fakt, że każdy tom serii opowiadał o innej parze, ale tak czy siak, każda z nich do siebie nawiązuje w taki sposób, że poznajemy pobieżne kontynuacje historii każdego bohatera, ale jednocześnie skupiamy się na parze, która jest akurat główną w danej części. Polubiłam poprzednie pary, dlatego fajnie się czyta, gdy znowu się pojawiają i wiemy jak potoczyło się ich życie.
Oczywiście, nic by się nie stało, gdyby ktoś przeczytał książki w innej kolejności, lub zabrałby się tylko za jedną część (przykładowo tylko za "Pięknego Gracza"). Autorki tworzą świat w ten sposób, że jesteśmy w stanie czytać i nie gubić się w fabule nawet gdy na scenę wkracza Max, Sara, czy Bennett i Chloe. Jeśli ktoś nie czytał, to dla niego są tylko przyjaciółmi, dla których Will był dotąd trochę piątym kołem u wozu. Jedyny bez stałej partnerki.
Jeśli ktoś zaś zna historie poprzednich par, to jak już wspomniałam, jest to miły dodatek do całości.

W tej części bliżej poznajemy Willa, czyli trzeciego przyjaciela z paczki, oraz Hanne, najmłodszą siostrę bliskiego przyjaciela Willa. Młodą studentkę, która cały swój wolny czas spędza w laboratorium. Will jest 7 lat od niej starszy i tak naprawdę nigdy wcześniej nie była z nim w bliższym kontakcie. Był przyjacielem jej brata, a 12 lat wcześniej miał przelotny romans z jej starszą siostrą gdy pomieszkiwał u jej rodziny.

O tak.
Macie przed sobą książkę, z jedną z bardziej powszechnych fabuł, a mianowicie, dziewczyna od dawna podkochuje się w przyjacielu brata. Czyż nie znamy takich historii z innych książek?
Znamy. Jednak tu, tematyka fabuły jest jedyną powtarzalną częścią. Reszta zaskakuje i zdecydowanie wybija się na tle innych powieści tego typu i podobnej temu fabuły (trochę kojarzy mi się z jedną z książek Jennifer Armentrout piszącej pod pseudonimem J.Lynn, ale na podobieństwie tematyki się kończy, choć i tamtą również polecam).

Wracając do fabuły. Starszy brat, chcąc pomóc siostrzyczce prosi starego kumpla o przysługę, a mianowicie o to, żeby pomógł jego siostrze otworzyć się na ludzi i na świat, gdy praca i studia pochłaniają całe jej życie. Ostatnie ciuchy kupiła sobie w liceum, a je, tylko wtedy kiedy nie zapomni.
Will zaś, jak poprzedni bohaterowie serii jest biznesmenem. Jego życie to praca, i przelotne romanse w każdy wtorek i sobotę z tymi samymi dziewczynami, z przerwami na inne które czasem się nawiną.
Tytuł "Piękny Gracz" nie wziął się przecież z powietrza.
Historia zaczyna się od wspólnego porannego biegu, który przeradza się w rutynę i odtąd Will i Hanna spędzają tak każdy poranek przygotowując się do maratonu.

Nie byłaby to jednak powieść z kategorii "New Adult", gdyby było tak grzecznie.
Hanna chce nauczyć się nie tylko tego jak żyć wśród ludzi, ale również tego, jak ma traktować facetów. Chce nauczyć się wszystkiego krok po kroku.
I właśnie w ten sposób, krok po kroku (nie oczekujcie powtórki z "Pięknego Drania" czy "Pięknego Nieznajomego" gdzie gorące sceny i chemia bohaterów zaczynała się już na pierwszych kilkunastu stronach, tu musicie poczekać trochę dłużej, ale warto, i wydaje mi się, że właśnie dlatego, ta część spodobała mi się bardziej niż poprzednie) chemia która tworzyła się stopniowo doprowadza ich do tego, że lądują w łóżku.
 
Will był typowym fuckboyem, Hanna zaś szarą myszką, która zaczynała się otwierać gdy tylko czuła się przy kimś swobodnie. Bardzo ją polubiłam. Jej otwartość była przyjemną odskocznią od typowych szarych myszek z innych powieści, które były tak mdłe i nudne, a w dodatku autorki często nadawały im tak pretensjonalne charaktery, że po prostu miało się ochotę ominąć strony na których się wypowiadały. Hanna, tak jak i poprzednie damskie postacie z innych części była naprawdę świetną dziewczyną.
 
Jak zwykle, gorące sceny nie dominowały w książce, nie miało się wrażenia, że jest ich aż za dużo. Sama skupiałam się głównie na spotkaniach głównych bohaterów, które były naprawdę ciekawe, oraz na rozwijającym się związku, początkowych "przyjaciół z korzyściami".  

Zabrakło mi tylko jednej rzeczy. Moim zdaniem książka powinna była być dłuższa o jakieś pięćdziesiąt stron, na których autorki opisałyby moment "ujawnienia" się przed najbliższymi, bo w końcu Will był najlepszym przyjacielem brata Hanny. Tego mi brakowało, bo zawsze lubiłam czytać reakcje braci, na fakt, że ich przyjaciel zaczął bardziej interesować się ich maleńkimi siostrzyczkami.
Szkoda, ale to tak naprawdę jedyna rzecz która się nie pojawiła, a którą miałam nadzieję przeczytać.

Reszta? Świetna.
Teraz czas na kolejną część serii, która jeszcze nie została wydana po polsku, szczerze to nawet nie wiem czy wydawnictwo ma w planach ją wydać.

Moja ocena? 8/10
Czy polecam? Jak najbardziej.

sobota, 19 grudnia 2015

14. "Plaga samobójców" - Suzanne Young


Tytuł polski: Plaga Samobójców
Tytuł oryginalny: The Program
Autor: Suzanne Young
Data wydania: lipiec 2015
Wydawnictwo: Feeria Young
Liczba stron: 500
Kategoria: Dystopia, Fantastyka, Science-Fiction, Roman, Young Adult
Cykl: Program (Część 1)

Język: Polski






Moja ocena: 8,5/10
 
 
 
"Są rzeczy, które trwają wiecznie i odrodzą się w każdych okolicznościach."
 
 Uwielbiam książki dystopijne, i gdy tylko usłyszałam o nowości jaką jest "Plaga Samobójców" z niecierpliwością czekałam na jej pojawienie się w Empiku. Czekała jednak na swoją kolej jakiś miesiąc, zanim ją ruszyłam.
Zaciekawiła mnie nazwa i tematyka, czytałam wiele anty-utopijnych książek i jeszcze nigdy nie natrafiłam w nich na tematykę samobójców (jedynie pobieżnie, wiecie, koniec świata, autor wspomina o tym, że ludzie bojąc się nieznanej śmierci, samej pozbawiają się życia. Jednak to na tyle). Nigdy jednak, samobójstwo nie było na pierwszych planie i to nie ono sprawiało, że świat chylił się ku końcowi. Może też dlatego jest to tak ciekawa pozycja, bo muszę przyznać, że tego jeszcze nie było. Wielki plus.

Na początku poznajemy głównych bohaterów, 17 latków, Sloane i Jamesa. W ich świecie żniwo zbiera podstępna choroba, która pcha nastolatków ku samobójstwom. Depresja jest tam tak powszechna, że trucizna, nazwana "Killerem" jest sprzedawana na szkolnych korytarzach jak każdy narkotyk. Zarażone nastolatki, które nie potrafią sobie poradzić z życiem, uczuciem beznadziei i nadmiarem przyjaciół, których tracą codziennie, również popełniają samobójstwa.
Jest jednak nadzieja, "Program", który zamyka podejrzane nastolatki w ośrodkach, w których zostają poddani kuracji, która sprawia, że po wyjściu są jak nowi ludzie.
Nikt jednak nie chce trafić do ośrodka programu, bo zabiera on coś więcej niż tylko chorobę. 
 
Wspomnienia.
 
Wielu z nich popełnia samobójstwa już wtedy, gdy dowiadują się, że mają trafić do programu.  
Sloane straciła wcześniej brata, więc jej rodzice panicznie boją się tego, że mogą stracić również córkę. Dziewczyna codziennie udaje dobre samopoczucie, uśmiecha się, a na łzy pozwala sobie tylko, gdy jest ze swoim chłopakiem Jamesem poza miastem, gdy wie, że nikt, poza nim ich nie zobaczy.
James i Sloane są ze sobą, mimo wszystko, i ponad wszystko. Obiecują sobie być ze sobą na zawsze i wbrew wszystkiemu. Dla siebie postanawiają walczyć z chorobą. Na początku to James jest opoką, ale gdy umiera ich kolejny przyjaciel obydwoje popadają w depresje. Sloane stara się walczyć za nich oboje, ale z marnym skutkiem.
Kolejne co ich czeka, to program.
 
Na początku miałam wrażenie, że tematyka samobójstwa jest tam trochę na siłę. Miałam wrażenie, że bohaterowie po prostu przesadzają. Życie jest największym darem, a oni postanawiają oddać je bez walki. Prawda jest taka, że niektórzy nawet nie próbują walczyć.
Tym bardziej oddać życie za cenę wspomnień, które mogliby choć w miarę odzyskać. Panuje powszechny zakaz mówienia "świeżakom" prawdy, ale to nie zmienia faktu, że w końcu mogłoby im się udać.
 Nie oceniam ich, bo samobójstwo to zawsze kontrowersyjny temat, ale jedynie moim zdaniem, to trochę przesadzone.
 
Później, gdy wkręciłam się bardziej w książkę zrozumiałam, że to wszystko było celowe. Zewnętrzny świat pełen smutku, braku nadziei i depresji, gdzie ośrodki programu miały być tego przeciwieństwem. Neutralne kolory i wściekle żółte kolory piżam które nosili (generalnie, ośrodki programu były opisane jak szpitale psychiatryczne, którymi poniekąd były. Pacjenci w swoich pokojach, chodzący głównie w piżamach, bez rzeczy osobistych do których mieliby łatwy dostęp). Nawet tabletki które brali miały kolory. Czerwone na początku sesji terapeutycznej, żółta na zakończenie, i kilka innych. Miało się wrażenie, że program to zupełnie inny świat. Inny, realny świat.
Były tam wiecznie uśmiechnięte pielęgniarki, czy agenci, którzy nie mieli czystych zamiarów (gdy zaczniecie czytać będziecie wiedzieli o kim mówię i do jakiej sytuacji nawiązuje). 
 
Gdzieś w połowie tomu poznajemy Michaela Realma, pacjenta ośrodka, który zaprzyjaźnia się ze Sloane i za cel zabiera sobie ochronę dziewczyny.
(Mam ogromną ochotę na spoilerowanie, bo uwielbiam Realma, ale powstrzymam się.)
Powiem tylko jedno, moje przypuszczenie.
Czuję, że Realm będzie miał ogromny udział w kolejnym tomie i myślę, że zostanie w czołówce głównych bohaterów.
Nie będę narzekać, polubiłam go nawet bardziej niż Jamesa.
Wyczuwam również jakiś przyszły trójkąt miłosny mimo, że w tym tomie są tylko przyjaciółmi.
Przed nami jeszcze dwie części, wszystko się może wydarzyć.
 
Zakończenie pozostawiło po sobie mieszane uczucia, ale wiem, że kolejny tom rozwieje moje wątpliwości.
 
Podsumowując powiem tylko, że jeśli tak jak ja jesteście fanami dystopii, ta książka powinna znaleźć się na Waszej liście "do przeczytania", bo naprawdę jest godna uwagi.
Moja ocena? 8,5/10 
Czy polecam? Tak! 
 
Kolejny tom już 13 stycznia w księgarniach.  

piątek, 11 grudnia 2015

13. "Lovely Vicious" - Sara Wolf



Tytuł oryginalny: Lovely Vicious
Autor: Sara Wolf
Data wydania: 4 listopada 2013
Wydawnictwo: Amazon Digital Services
Kategoria: Young Adult
Cykl: Lovely Vicious (Tom 1)

Język: Angielski 
Polska premiera: brak
 
 
 
 
 
Moja ocena: 7/10
 
 
 
"Czasami nie możemy zrobić rzeczy, które chcielibyśmy zrobić dla siebie. Czasami czekamy, aż ktoś inny je zrobi. Nie możesz tak czekać już zawsze."
 
Nareszcie ją przeczytałam. Zabierałam się za nią, długo, i opornie, już od jakiegoś czasu. 
Co mnie najbardziej odrzucało to fakt, że nie jest to jednotomowa pozycja, a trzyczęściowa seria. Postanowiłam jednak dać jej szansę, za namową, i nie żałuje.
 
Poznajemy tu historię Isis Blake, która przeprowadza się z Florydy do małego miasteczka w Ohio, w którym ma skończyć liceum.
Właściwie to zmienia całe swoje życie. Zaczęła od zgubienia 39 kilogramów i pofarbowania kilku pasemek włosów na fioletowo. 
Na pierwszej, poważnej, w jej życiu imprezie poznaje Jacka Huntera, w którym podkochują się wszystkie dziewczyny - wrzucę tu swój ulubiony cytat Isis, kiedy wykrzyczała do niego - "Nie wszystko co ma pochwę, cię lubi, Dupku" - gdy ten, chciał ją przekonać, że podoba się każdej - (nadały mu również przydomek Lodowego Księcia, między innymi za sprawą jego błękitnych oczu, i zdystansowania).
Isis jest głośna, wygadana, odważna, mściwa, i pozornie pewna siebie. Gdy rozpoczyna z Jackiem wojnę, nie ma dla niej limitów - "W miłości i wojnie, wszystkie chwyty dozwolone" - jak mawiał znany cytat.
Są dla siebie idealnymi celami.
Ona, pierwsze która nie bała się mu postawić, i przy wszystkich (!) uderzyła go w twarz, w obronie nowo poznanej dziewczyny.
On, wycofany, idealny, z ocenami które zagwarantowany mu miejsce na każdej prestiżowej uczelni jakiej by tylko chciał. On, który nie zwraca uwagi na dziewczyny w swoim liceum, mimo tego, że próbują go do siebie przekonać. Listy miłosne, rzeźby, ciasta (tak, dobrze czytacie dwie ostatnie pozycje).
Od tego zaczęła się wojna.
 
Powiem szczerze, że Isis na początku mnie denerwowała. Z czasem ją polubiłam i naprawdę zrozumiałam, ale na samym początku po prostu jej nie lubiłam.
Co innego jednak trochę mnie razi, i nie jest to zachowanie Isis.
Niedawno zrecenzowałam "Toxic" Rachel Van Dyken i miałam wrażenie, że historia się powtarza. 
Głowni bohaterowie nienawidzą się, i walczą ze sobą od samego początku (choć, w Lovely Vicious robili to bardziej spektakularnie), i tajemnice, które skrywają główni męscy bohaterowie. Można powiedzieć, że prawie to samo.
Nie wiem która autorka zainspirowała się którą (o ile w ogóle znają swoje powieści), ale podobieństwo napraaaaawdę widać.
Nie razi mnie to w sposób taki, że odechciewa mi się czytać. Po prostu, zbyt niedawno czytałam Toxic, żeby tego nie zauważyć. Muszę też przyznać, że Toxic podobało mi się bardziej.
 
Sporo rzeczy, które można było przewidzieć, przewidziałam, i to kolejny powód przez którego odjęłam gwiazdki. Warto jednak przeczytać tą książkę. Chociażby spróbować przeczytać.
Isis jest silną dziewczyną, która zmaga się z problemami, a dodatkowo musi zajmować się swoją mamą która cierpi na ciężką depresję. Fajnie czyta się, a nawet inspiruje, tym jaka jest silna.
Mimo, że pozornie wydaje się taka, jak opisałam ją kilka akapitów wyżej, nie jest taka. Nie wierzy w siebie. Nie wierzy w to, że mogłaby być kochana. Nie wierzy w to, że zasługuje na to, żeby ją pocałowano. Ciągle powtarza sobie, że jest brzydka. Kiedy wśród ludzi, udaje, że jest zupełnie odwrotnie.
 
Jack również zmaga się ze swoimi  demonami, i płaci za swoje błędy do dziś. Mimo, że zachowuje się czasami jak kretyn, naprawdę go lubię.
 
Sama książka jest dość krótka, ale to przez fakt, że ma 3 tomy.
W pierwszym głównie poznajemy bohaterów i ich historię, choć tak naprawdę wielu rzeczy nie wiemy po lekturze pierwszej części. Mamy tylko ogólnikowy obraz całej sytuacji.
Lovely Vicious skupia się jednak głównie na walkach głównych bohaterów. Mamy wrażenie, że reszta wydarzeń jest jakby poboczna i nazwa świetnie oddaje charakter tej książki, skoro "Vicious" znaczy między innymi - złośliwy.
 
Zakończenie jest konkretnym zaskoczeniem i sprawia, że po prostu trzeba sięgnąć po kolejny tom. Ja jestem właśnie w trakcie.
 
Moja ocena? 7/10
Czy polecam? Tak

niedziela, 6 grudnia 2015

12. "Piękny Nieznajomy" - Christina Lauren


Tytuł polski: Piękny Nieznajomy
Tytuł oryginalny: Beautiful Stranger
Autor: Christina Lauren
Data wydania: 15 czerwca 2015
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 368
Kategoria: Romans
Cykl: Beautiful Bastard (Tom 2)

Język: Polski
 
 
 
 
 
Moja ocena: 8/10
 
 
 
"Nadszedł czas, żeby stanąć na nogi i przestać przepraszać za to, że biorę to, czego chcę."
 
 
Przed nami drugi tom serii. I nie. Nie jest to kontynuacja. Bohaterowie poprzedniej części pojawiają się tu tylko epizodycznie. Na początku dowiadujemy się oczywiście, co stało się z Chloe i Bennettem.
Sara Dillon, czyli główna bohaterka tej części, przyjeżdża do Nowego Jorku, żeby móc rozpocząć nowe życie. Sprawę ułatwia jej fakt, że ma już tam kogoś. Nie byle kogo oczywiście, a przyjaciółkę, Chloe.
Prawdziwa akcja zaczyna się, gdy razem udają się do klubu, w którym Sara poznaje (a jakże) pięknego nieznajomego. Dziewczyna, próbując zapomnieć o krzywdach które wyrządził jej poprzedni ukochany (przez którego właśnie przeniosła się do Nowego Jorku), postanawia udowodnić sobie samej kilka rzeczy, a zaczyna na uwiedzeniu nieznajomego z baru i szybkim numerku na piętrze, po którym nigdy więcej nie mieli się więcej zobaczyć.
Oczywiście, nie byłoby historii, gdyby więcej się nie spotkali.
Sara próbuje zaprzeczać temu, co czuje do Maxa Stelli, przystojniaka z Wall Street, który okazuje się być znajomym Chloe i Bennetta. Wysiłki idą na marne i postanawiają pójść na układ.
 
Jeśli czytaliście "Pięknego Drania" z wypiekami na twarzy, radzę nie czytać tej części przy ludziach. O tak. W tym tomie dzieje się o wiele więcej.
Dwie książki łączy tu jeden wątek. Obie pary się ukrywają. Z jednym wyjątkiem. Kolorowa prasa bardzo lubi opisywać bujne życie towarzyskie Maxa. Prasa, to coś, czego jak ognia chce uniknąć Sara, która nie chce być opisywana jako kolejny jego podbój.
 
Pełno zwrotów akcji, nieprzewidywalnych wydarzeń, gorących scen, i jeszcze lepszych pomysłów Maxa, sprawiają, że tę książkę czyta się naprawdę dobrze. Nie skłamię mówiąc, że nie sposób się oderwać.
Sara jest kolejną kobiecą postacią fikcyjną którą naprawdę polubiłam, i mimo, że w środku jest trochę rozbita, to naprawdę ją lubię. Potrafiła pokazać, że to ona tu rządzi, a jej genialny asystent był tylko świetnym dodatkiem do całej historii.
 
Jak wiadomo, nie jest to delikatny romans w którym najpikantniejszą sceną, jest scena pocałunku. Wiemy przecież po co sięgamy. Tak jednak jak w poprzednim tomie, sceny te nie rażą swoją ilością. Napisane są naprawdę dobrze, i autorki zdecydowanie wiedzą, o czym piszą.
Oczywiście, nie jest to lektura wysokich lotów. Nie zdobędzie wybitnych literackich nagród i nie zawojuje świata, ale o tym również wiedzieliśmy sięgając po nią.
Czym jednak jest? Fajną lekturą na nudne wieczory. Książką która pomoże wyrwać nam się z szarej rzeczywistości, przenieść do zatłoczonego Nowego Jorku i przeżyć historię głównych bohaterów.
 
Moja ocena? 8/10, bo naprawdę fajnie się czytało.
Czy polecam? Wszystkim fankom (a może i fanom) niebanalnych romansów, absolutnie. 

piątek, 27 listopada 2015

11. "Opposition" - Jennifer L. Armentrout


Tytuł polski: Opposition
Tytuł oryginalny: Opposition
Autor: Jennifer L. Armentrout
Data wydania: 28 października 2015
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 391
Kategoria: Romans, Fantastyka, Science Fiction, Paranormal Romance
Cykl: Lux (Tom 5-ostatni)

Język: Polski
 
 
 
 
Moja ocena: 10/10
 
 
"I’m game for anything with you, Daemon Black."
 
Nie mogę uwierzyć, że to już ostatni tom tej serii. Był zdecydowanie tak samo genialny jak poprzednie, tylko że ten czytałam trochę inaczej.
Jak inaczej? - możecie zapytać.
Inaczej w taki sposób, że każda kolejna strona przybliżała mnie do końca. Wiedziałam, że nie będzie już nic więcej. Wiedziałam, że to koniec tej przygody. Katy, Daemona, Dee, Luca, Archera, i wszystkich innych bohaterów. Nie będzie wyczekiwania kolejnego tomu. Kolejnych historii. Nic.
Nienawidzę ostatnich tomów serii.
 Znacie tę walkę, kiedy chcecie, a jednocześnie nie chcecie przeczytać kolejnej strony, bo nie chcecie, żeby to się skończyło? Dokładnie tak się czułam.
Zdecydowanie zaliczam tę serię do listy najlepszych jakie czytałam, i jestem pewna, że jeszcze kiedyś do niej wrócę (pomińmy fakt, że od wakacji przeczytałam już to dwa razy).
 
Na końcu "Origina" ukazano Luksjan, którzy tysiącami najechali ziemię. Daemon przytłoczony "krewniakami" odłącza się od Katy i ślepo za nimi podąża. Tak, trudno uwierzyć, że sam z siebie potrafił odejść od Kat i zostawić ją samą sobie. Pamiętam, że czytając ten fragment byłam dosłownie w szoku. Nie mieściło mi się to w głowie.
Później, jedyne o czym myślałam to "kiedy kolejny tom? co dalej? co się stało? dlaczego?"
Na te wszystkie pytanie dostaliśmy odpowiedź. Na te i na wiele innych z poprzednich tomów.

Niestety nadal nie mamy pojęcia, co takiego sprośnego Daemon napisał Kat w liściku na lekcjach.

Lecz nie tylko on zostawia najbliższych i odchodzi. Dee, Dawson, i wszyscy inni zasymilowani Luksjanie również.
Ostatni tom jest kontynuacją tej historii. A dokładniej, zaczyna się dwa dni później po tym wydarzeniu. Kat, Luc i Archer ukrywają się w domu w Idahoo razem z Beth, którą muszą się zajmować (jeżeli czytaliście poprzedni tom, wiecie dlaczego się nią zajmowali).

Właściwa akcja zaczyna się w momencie wyjścia Kat z Archerem z kryjówki, w celu kupienia najpotrzebniejszych dla Beth rzeczy. Zakupy przerywają Luksjanie, którzy z zimną krwią mordują ludzi.
 Muszę przyznać, że autorka, naprawdę dobrze opisuje takie momenty, mimo, że jak wiemy, Jennifer specjalizuje się bardziej w romansach.

Wtem Kat, na szyi wyczuwa charakterystyczne łaskotki.
Chyba już wiecie kogo tam spotkała. I nie, nie skończyło się to romantycznymi uniesieniami.
 
Później dziewczyna budzi się w kryjówce Luksjan. Dee jej nienawidzi (a ja nie znoszę jej, nadal, tak), i stara się ją zranić słownie tak bardzo jak potrafi (przepraszam za słownictwo, ale niezła z niej suka. Denerwowała mnie od dawna ale w tym tomie miałam ochotę wejść w książkę i przynajmniej dać jej w twarz. Zasłużyła) A Daemon? Daemon zdaje się nic już do niej nie czuć.
Czy to koniec epickiej miłości tych dwojga? 
Tego dowiecie się czytając.

Książka ma w sobie tyle akcji, że po przeczytaniu mam wrażenie, że przeczytałam nie jedną, a kilka książek.
Tu rollercoaster cały czas jedzie w dół. Nie ma się co dziwić skoro to ostatni tom. To w nim dowiemy się jak zakończyły się losy naszych ulubionych bohaterów.
Autorka nie zrezygnowała z uśmiercania postaci. To również urok ostatniego tomu. 

Jestem zdecydowanie zadowolona z takiego biegu wydarzeń. Wszystko zakończyło się tak, jak chciałam. Nie rozczarowałam się i zbyt wiele nie zaskoczyłam ale zdecydowanie cieszę się, że historia zakończyła się tak a nie inaczej.
 
Czego możecie spodziewać w tym tomie?
- akcji, akcji, akcji, i jeszcze trochę akcji.
- zwrotów akcji.
- romansów (w tym nowych)
- śmierci
- współpracy z bohaterami których ABSOLUTNIE nie spodziewalibyście się, że mogliby ze sobą współpracować.
A mówię wam, nie zgadniecie. Mogę się założyć.
- i jeszcze trochę akcji.
 
Będę tęsknić za Daemonem. W grudniu wychodzi "Oblivion" czyli "Obsydian" z perspektywy Daemona. Chyba zaopatrzę się jeszcze w preorderze na pocieszenie.
Jeśli nie to, to pozostał mi model z okładki którego śledzę na instagramie i wyobrażam sobie, że to Daemon.
 
Moja ocena? Niezmiennie 10/10
Czy polecam? To pytanie retoryczne.
PO LE CAM! :)